Kto obserwuje Alicję przez okno w piwnicy? Ciągły, mechaniczny hałas. Nikt, poza przerażającym zamętem w jej głowie na myśl o długich wakacjach, które, biorąc wszystko pod uwagę, wydają się niekończącą się stratą czasu. Kiedy rodzice nie krążą już nad tobą jak strażnicy więzienni, z którymi nie dzielisz niczego poza przytłaczającą ciszą posiłków. Kiedy potulność i bierność są tylko powierzchowne. I ta ciągła podejrzliwość. Marzenia młodych dziewcząt są krwiożercze, a Alicja jest prawdziwa, ciągnąc swoją potulność i pozorną bierność jak bieliznę. Bo to, co ją obciąża jak kula u nogi, to ta niekończąca się adolescencja. Co jest niewiarygodnym cierpieniem. A potem jest Jim.